O zakupach – punkt widzenia sprzedawcy

Bardzo często jest tak, że kiedy poruszana jest kwestia zakupów to zazwyczaj mówi się o tym z punktu widzenia osób kupujących czyli klientów. Każdy z nas zna powiedzenie „klient nasz pan”, które jednoznacznie sugeruje, iż klient jest absolutnie najważniejszy, a sprzedawca w owej „hierarchii” znajduje się na niższej pozycji. Kiedy coś się dzieje, bo osoba kupująca jest niezadowolona od razu, w zasadzie bez większego rozpoznania sprawy, wina spada na sprzedawcę. Prawda jest jednak taka, że jak sprzedawcy tak i klienci są bardzo różni, dlatego też niekoniecznie to właśnie sprzedający zawsze odpowiada za niemiłą atmosferę i trudności. Sprzedawca wcale nie ma łatwego życia, bo każdego dnia musi mierzyć się z bardzo różnymi osobami, które niekoniecznie są miłe i uprzejme, a same właśnie tego oczekują w stosunku do siebie, a wszystko po to, aby zwyczajnie pokazać kto tu rządzi. A jako że osoba pracująca w sklepie także jest człowiekiem i ma uczucia, nie musi znosić absolutnie wszystkich fanaberii klientów. Ktoś mógłby pokusić się o stwierdzenie, że wyrażanie swoich negatywnych uczuć, wykłócanie się z klientem zakrawa na nieprofesjonalne podejście do pracy i obowiązków. Niemniej, jeśli ktoś robi w sklepie awanturę sprzedawcy o to, że cena jest zbyt wysoka czy o to, że w sklepie nie ma klimatyzacji sprzedawca ma prawo bronić się, bo przecież co jak co, ale tego rodzaju sprawy nie leżą w jego gestii, a raczej w gestii właściciela interesu. Jeśli narzekamy na to, że sprzedawca akurat dzisiaj nie był zbyt miły i tak być nie powinno to może i mamy rację, ale warto pomyśleć o tym, że skoro przecież także jest tylko człowiekiem, może i ma prawo mieć gorszy dzień. Mówi się co prawda o tym, że prywatne sprawy i problemy należy zostawiać w domu, a w pracy wykazywać się pełnym profesjonalizmem, ale możliwe, że to właśnie my jako klienci czasem powinniśmy wykazać się odrobiną wyrozumiałości?

error: Content is protected !!