Dlaczego mamy ulubione sklepy?

Nie da się ukryć tego, że jeśli często robimy zakupy, mamy upatrzone nie tylko swoje ulubione produkty, ale także sklepy. Czasem jest to jeden sklep, a czasem kilka. Dlaczego tak się dzieje, że lubimy chodzić do konkretnych sklepów i właśnie tam robić zakupy? W dużej mierze jest to kwestia przyzwyczajenia. Sklep, który już znamy to bardzo przyjazny sklep dla nas, bo już wiemy gdzie, w którym miejscu szukać poszczególnych produktów, więc nie tracimy cennego czasu na bieganie po sklepie i szukanie czy to masła, śmietany czy proszku do prania. Jeśli od dłuższego czasu chodzimy do danego sklepu i często tam zaglądamy, sprzedawca także jest nam dobrze znany. A to bez wątpienia ma swoje duże zalety. Jakie? Przykładowo takie, że zawsze możemy liczyć na pomoc, miłą rozmowę, poradę. A co ważniejsze, jeśli jakaś wędlina czy mięso nie są zbyt świeże sprzedawca dyskretnie nam o tym powie i poleci coś co rzeczywiście warte jest polecenia. Sprzedawca, z którym dobrze się znamy bez problemu zamówi dla nas jakiś produkt, odłoży chleb rano, abyśmy nie musieli bardzo wcześnie wstawać i ogólnie może być bardzo pomocny. Jeśli już dobrze znamy sklep to znamy także ceny interesujących nas produktów, więc będąc przejazdem w innym sklepie możemy sobie szybko porównać. Sklep, który jest nam znany jest sklepem, w którym znajdują się produkty godne naszego zaufania, bo wiemy, że są przykładowo właściwie przechowywane, szczególnie dotyczy to produktów spożywczych. Nawet zatem jeśli lubimy poznawać inne sklepy i szukać w nich nowych produktów i promocji, warto mieć „swój sklep”, w którym zawsze znajdziemy to czego potrzebujemy. Taki sklep możemy też z czystym sumieniem polecić naszym bliskim, jeśli także szukają porządnego miejsca, w którym mogą robić pewne zakupy.

Nie zawsze miła obsługa

Jeśli dość często robimy zakupy to z całą pewnością choć raz przytrafiła się nam taka sytuacja, że spotkaliśmy w sklepie niezbyt miłego sprzedawcę czy sprzedawczynię. Osoba sprzedająca w sklepie także jest tylko człowiekiem, dlatego też, choć swoje prywatne problemy powinna zostawiać w domu a w pracy cechować się pełnym profesjonalizmem, raz na jakiś czas ma prawo mieć gorszy dzień. Jeśli często chodzimy do danego sklepu i znamy osoby, które tam sprzedają, mamy mniej więcej pojęcie na temat tego jakie są ogólnie na co dzień. Dlatego też, kiedy raz czy dwa zdarzy się tak, że będą miały gorszy humor i będą mniej uśmiechnięte, warto być wyrozumiałym, aby zachować dobre relacje. Nie jest to bowiem powód do tego, aby od razu donosić na takiego sprzedawcę szefowi i robić mu straszne problemy. Inaczej jednak wygląda sytuacja, jeśli sprzedawca czy sprzedawczyni są bardzo nieuprzejmi absolutnie cały cały czas, bo zwyczajnie mają taki właśnie styl bycia. Nie jest wcale tak, że taka sytuacja nie odbija się na naszym samopoczuciu w trakcie robienia zakupów. Jeśli widzimy, że ktoś zachowuje się tak, jakby pracował w sklepie wręcz „za karę” to od razu przechodzi nam jakakolwiek ochota na to, aby robić zakupy w takim sklepie. Jesteśmy wygrani jeśli mamy możliwość robić zakupy w innym miejscu, ale jeśli nie? Będziemy zmuszeni znosić niezbyt miłą obsługę? Jeśli osoba sprzedająca rzeczywiście jest wyjątkowo nieprzyjemna, a wręcz złośliwa czy niegrzeczna to wcale nie musimy tego znosić. Na początek możemy zwrócić owej osobie uwagę. Jeśli na naszą uwagę również zareaguje nieprzyjemnie zamiast przeprosić za swoje zachowanie możemy zagrozić, że udamy się w tej sprawie do szefa i w ostateczności faktycznie tak zrobić. Nawet jeśli osoba taka w następstwie zostanie zwolniona, nie powinniśmy czuć się winni, bo to jej powinno zależeć na pracy i dobrych relacjach z klientami.

Co robić gdy towar jest uszkodzony lub przeterminowany?

Absolutnie każdy kto robi zakupy na pewno choć raz trafił w sklepie na przeterminowany towar czy też w jakiś sposób uszkodzony. Wszystko jest w porządku jeśli w porę się zorientujemy i odłożymy taki właśnie artykuł zanim jeszcze go skasujemy. Gorzej sprawa się ma jeśli nie zauważymy tego w sklepie, ale dopiero w domu. Co w takiej sytuacji zrobić? Wiele osób drobne przeterminowane czy uszkodzone zakupy jak przykładowo śmietana, masło i tym podobne po prostu wyrzuca, bo czasem, zdaniem wielu, zwyczajnie nie opłaca się wracać do sklepu (oddalonego na przykład 20 minut drogi samochodem) po to, aby reklamować produkt za kilka złotych dla samego faktu, dla idei. Jeśli zaś natrafimy na większą ilość uszkodzonych lub przeterminowanych produktów, których łączna cena będzie dość wysoka lub też trafi się nam jeden zepsuty produkt, ale o dużej wartości koniecznie powinniśmy do sklepu wrócić. Reklamacja jednak nie zawsze jest tak prosta jak się to wydaje. Dlaczego? Po pierwsze, aby w ogóle mieć możliwość reklamować towar musimy posiadać dowód na to, że właśnie w tym danym sklepie przed chwilą go kupiliśmy. Samo to, że sprzedawca będzie nas pamiętał nie wystarczy. Aby bowiem sprzedawca mógł przyjąć zwrot musi dopełnić wszystkich formalności, do czego absolutnie niezbędny jest paragon. I właśnie w tym miejscu często zaczynają się przysłowiowe schody, bo wiele osób nie zabiera ze sklepu ze sobą owych papierowych „śmieci”, bo i po co? A właśnie po to, aby w razie potrzeby nie mieć kłopotu z dochodzeniem swoich praw w sklepie. Jeśli nie mamy paragonu, to nawet najbardziej miły i przychylny nam sprzedający nie będzie mógł wymienić towaru na dobry, nieuszkodzony, nie będzie też mógł zwrócić nam za niego pieniędzy, bo wtedy osobiście musiałby pokryć koszty. Oczywiście możemy czuć się w takiej sytuacji pokrzywdzeni, ale prawda jest taka, że naszą rolą jako klientów jest sprawdzać produkt zanim go kupimy (choć faktycznie na półce nie powinno znajdować się nic przeterminowanego czy uszkodzonego, ale wiemy jak to wygląda w praktyce) i zabierać ze sobą paragon.

Świąteczne promocje

Święta Bożego Narodzenia są dla większości z nas czasem bardzo wyjątkowym, kiedy „łapiemy” świąteczny nastrój i wszystko jest jakoś tak inaczej, weselej. W tym czasie nierzadko jesteśmy bardzo hojni i buszujemy po sklepach różnego rodzaju, aby nie tylko kupić najbliższym prezenty, ale także po to, aby porządnie zaopatrzyć naszą lodówkę. Ku naszemu wielkiemu zadowoleniu przynajmniej na kilka dni przed świętami rozpoczynają się w sklepach rozmaite promocje, przeceny i wyprzedaże na niemal wszelkie produkty. W całym tym naszym zadowoleniu i w świątecznej atmosferze zapominamy jednak o kilku ważnych sprawach. Często bowiem jest tak, że owe promocje wcale tak naprawdę promocjami nie są. Z okazji świąt różne firmy wypuszczają specjalne limitowane kolekcje swoich produktów z ładnymi świątecznymi nadrukami, a my nie zwracamy uwagi na to, że niższa cena niekoniecznie jest faktycznie niższa, bo za ową „niższą” ceną idzie mniejsza ilość danego produktu. Dlatego tak bardzo ważne jest to, aby patrzeć na cenę artykułu za litr bądź kilogram. Taka informacja obowiązkowo musi znaleźć się przy etykiecie na sklepowej półce i tylko od nas zależy to czy sprawdzimy ją czy nie. Wiele produktów jest przecenionych nierzadko z tego względu, że ich terminy ważności dobiegają końca, a sklepy chcą się po prostu pozbyć tychże towarów przed końcem roku i rozliczeniem. Przygotowując się do świąt nie powinniśmy zostawiać wszystkich zakupów na ostatnią chwilę, ale raczej na spokojnie, po kolei kupować to, co można wcześniej kupić. Czasem mąka czy cukier, które wykorzystamy do pieczenia przepysznych ciast mogą być o wiele tańsze przykładowo na miesiąc przed świętami, jeśli dobrze się zorientujemy i znajdziemy ciekawą promocję. A są to tego rodzaju produkty, które przecież nie zepsują się, jeśli będą właściwie przechowywane.

Kupowanie na zapas – duży błąd?

Nie ma wątpliwości co do tego, że każdy z nas robi zakupy w różnych sklepach. Zakupy to sprawa absolutnie zrozumiała, bo dzięki temu możemy zaopatrzyć się w potrzebne nam produkty czy to spożywcze, chemiczne, kosmetyczne i wszelkie inne. Wiele osób jednak nie przepada szczególnie za robieniem zakupów, dlatego też stara się robić je jak najrzadziej. Jak to wówczas wygląda? W takiej sytuacji zakupy zazwyczaj są dość duże i wiążą się z tym, że wiele produktów kupujemy na zapas. Czy jest to dobry pomysł, a może błąd? Zapasy różnych produktów z jednej strony są dobrą rzeczą, bo nie musimy co chwilę biegać do sklepu (zwłaszcza jeśli duży sklep z przyzwoitymi cenami produktów mamy daleko) po jedną rzecz, ale z drugiej strony wszystko tak naprawdę zależy od tego czego zapasy robimy. Jeśli są to zapasy mąki, cukru, kawy, herbaty i tym podobnych produktów, które mają długą datę ważności, nie zepsują się zatem szybko i nie trzeba przechowywać ich w lodówce to jest to jak najbardziej świetna sprawa. O ile oczywiście mamy gdzie to wszystko przechowywać i tym bardziej jeśli trafimy akurat na ciekawą promocję. Pozostaje jednak jeszcze kwestia tego co kto uważa za „zapasy”, dla jednych bowiem będzie to 3 kilogramy mąki czy cukru, a dla innych przykładowo 20 kilogramów. Rzecz jasna wszystko zależy od tego, ile zużywamy danych produktów. Jeśli bowiem mieszkamy sami czy z jedną osobą i rzadko korzystamy z cukru to wspomniane 3 kilo w zupełności nam wystarczy na jakiś czas, a jeśli mamy dużą rodzinę i każdy słodzi kawę czy herbatę, to spokojnie można zrobić większy zapas. Podobnie zapady można robić jeśli chodzi o różnego rodzaju środki czystości, jeśli tylko trafimy na promocję. Każdą promocję, wyprzedaż czy cokolwiek tego rodzaju powinniśmy dokładnie sprawdzić, aby nie okazało się, że dany produkt jest przeceniony z racji tego, że kończy się jego data ważności. Co z tego bowiem, że zrobimy duże zapady jak za chwilę będą to przeterminowane produkty, które trzeba będzie wyrzucić?

Zakupy a reklama produktów?

Czy zastanawialiśmy się kiedyś nad tym jak bardzo mocno nasze zdanie na temat poszczególnych produktów, czy to spożywczych, kosmetycznych czy jakichkolwiek innych, kształtuje reklama? Czy mieliśmy taką sytuację, iż zorientowaliśmy się, że daliśmy się nabrać, bo w rzeczywistości danemu produktowi bardzo wiele brakowało do tego, co pokazane zostało w jego reklamie? Nawet jeśli nie każdy z nas się do tego przyzna, prawda jest taka, że chyba nie ma osoby, która choć raz nie uległaby czarowi reklamy i jej ogromnej sile. Pewne określone marki czy to szamponu do włosów, ketchupu, masła czy maszynek do golenia (i tak można by długo jeszcze wymieniać) są uznawane przez nas za bardzo dobre, albo i najlepsze, bo tak właśnie każde nam myśleć reklama i nierzadko wysoka cena produktu, a często jest tak, że po inne produkty z tak zwanej niższej półki nawet nie sięgamy i nigdy ich nie wypróbowaliśmy, bo nie są wystarczająco dobrze wypromowane. Dlatego też uznawane są przez nas za produkty gorszej jakości, a tak naprawdę może wcale nie są takie złe i być może byłyby w stanie spełnić nasze wymagania. Kiedy wybieramy się na zakupy zazwyczaj jest tak, że nie oglądamy się na inne artykuły, innego producenta niż te, które bierzemy do koszyka standardowo. Z jednej strony reklama jest bardzo pożyteczną sprawą ponieważ to właśnie dzięki niej możemy dowiedzieć się o różnych nowościach, promocjach i tym podobnych. Ale warto z drugiej strony pamiętać o tym, że reklamie do końca nigdy nie można wierzyć, bo jeśli zawierzymy, możemy później mocno się rozczarować. W związku z tym warto do wszelkiego rodzaju reklam podchodzić z tak zwanym przymrużeniem oka. I nawet jeśli to właśnie dzięki obejrzanej czy zasłyszanej reklamie zechcemy zainteresować się danym produktem, zanim postanowimy go kupić, obejrzyjmy go jeszcze dwa razy.

Dlaczego kupujemy?

Bardzo dużo osób wręcz uwielbia zakupy niezależnie od tego, czy jest to wyjście do sklepu odzieżowego po nowe spodnie, do sklepu kosmetycznego czy nawet spożywczego. To, że idziemy do sklepu takiego jak wspomniany sklep spożywczy jest rzeczą oczywistą, bo musimy to zrobić, aby zaopatrzyć się w żywność. Wobec tego wydawałoby się, że odpowiedź na pytanie postawione w temacie jest oczywista – kupujemy, aby zdobyć artykuły potrzebne nam do codziennego życia i normalnego funkcjonowania. Prawda jest jednak taka, że wiele osób chodzi na zakupy jeszcze z innych powodów. I tak przykładowo są ludzie (aby nie powiedzieć, że tylko kobiety), którzy robienie zakupów traktują jako swoistą terapię. Taka terapia zakupami rzeczywiście przynosi natychmiastowe efekty w postaci rozluźnienia, znacznej poprawy humoru. Oczywiście, aby „leczyć się” w tenże sposób z gorszego samopoczucia trzeba mieć pieniądze. Choć bywa i tak, że wiele osób idzie do sklepu niekoniecznie po to, aby wydać mnóstwo gotówki, a po prostu pooglądać co nowego różne sklepy i marki mają do zaproponowania. Także jest to pewnego rodzaju forma spędzania wolnego czasu. Naturalnie nie jest tak, że zakupy absolutnie każdemu są w stanie poprawić humor z racji tego, że istnieje także całkiem spora grupa osób, które nie lubią wypraw do sklepu i rzeczywiście robią to tylko i wyłącznie wtedy gdy muszą, bo czegoś ważnego zabraknie. Zmuszenie tego typu osoby do chodzenia po sklepach zapewne spowodowałoby zupełnie odmienny efekt niż dobry humor. Zwłaszcza ludzie, którzy nie przepadają za chodzeniem między innymi ludźmi nie czuliby się zbyt dobrze w jakiejś dużej galerii handlowej, gdzie jednak nigdy sporej ilości klientów nie brakuje. Może więc warto o tym pomyśleć, zanim kolejny raz będziemy usilnie próbowali wyciągnąć do sklepu kogoś, kto za taką „rozrywką” nie przepada.

Czy dziecko jest w stanie kupić alkohol i papierosy?

Cały czas bardzo głośno, i to już od dość dawna, porusza się kwestię szkodliwości używek takich jak alkohol czy papierosy. W odróżnieniu jednak od narkotyków, zarówno alkohol jak i papierowy są legalne, dlatego też możemy dostać je w niemal każdym sklepie, w barze czy restauracji, na stacji benzynowej czy nawet w kiosku. Możemy je dostać o ile oczywiście jesteśmy pełnoletni czyli mamy ukończone 18 lat. W przeciwnym wypadku sprzedawca nie ma prawa sprzedać takich artykułów. Jeśli zaś to zrobi i zostanie mu to udowodnione, może mieć poważne problemy i to nie tylko ze swoim szefem, ale i z prawem. Oczywiście sprzedawcy doskonale zdają sobie z tego sprawę i żaden porządny sprzedający nie wydałby czy to alkoholu czy papierosów dziecku, ale to nie zmienia faktu, że dzisiejsza młodzież świetnie sobie radzi z tym problemem. Nastolatek, który ma 16 czy 17 lat niejednokrotnie wygląda na wiele starszego, zwłaszcza dotyczy to dziewczyn, którym do oszukania sprzedawcy wystarczy odpowiedni ubiór i mocny makijaż. Dużym błędem jest to, że sprzedający nie legitymują swoich klientów, dlatego też nastolatkowie mają upatrzone takie sklepy i sprzedawców, którzy o dowód nigdy nie pytają i tam bez trudu zaopatrują się w używki. Sprzedający zaś tłumaczą się tym, że w takiej sytuacji musieliby prosić o dowód niemal co drugą osobę, ale jeśli jest taka potrzeba… W końcu nastolatkom nie wystarcza ostrzeżenie na drzwiach sklepu czy nad kasą odnośnie tego, że nieletnim i nietrzeźwym nie sprzedaje się alkoholu i papierosów. Problem polega także na tym, że osoby mające już po 16 czy 17 lat mają także nieco starszych znajomych, którzy już są pełnoletni i w razie potrzeby także kupią zupełnie „legalnie” to o co nieletni ich poproszą. Jaka jest na to rada? Sytuacja wydaje się dość beznadziejna i zdaje się, że należałoby powrócić do kwestii rodziców dzieci palących papierosy i pijących alkohol, bo jeśli nie oni to kto będzie miał na nie wpływ?

O zakupach – punkt widzenia sprzedawcy

Bardzo często jest tak, że kiedy poruszana jest kwestia zakupów to zazwyczaj mówi się o tym z punktu widzenia osób kupujących czyli klientów. Każdy z nas zna powiedzenie „klient nasz pan”, które jednoznacznie sugeruje, iż klient jest absolutnie najważniejszy, a sprzedawca w owej „hierarchii” znajduje się na niższej pozycji. Kiedy coś się dzieje, bo osoba kupująca jest niezadowolona od razu, w zasadzie bez większego rozpoznania sprawy, wina spada na sprzedawcę. Prawda jest jednak taka, że jak sprzedawcy tak i klienci są bardzo różni, dlatego też niekoniecznie to właśnie sprzedający zawsze odpowiada za niemiłą atmosferę i trudności. Sprzedawca wcale nie ma łatwego życia, bo każdego dnia musi mierzyć się z bardzo różnymi osobami, które niekoniecznie są miłe i uprzejme, a same właśnie tego oczekują w stosunku do siebie, a wszystko po to, aby zwyczajnie pokazać kto tu rządzi. A jako że osoba pracująca w sklepie także jest człowiekiem i ma uczucia, nie musi znosić absolutnie wszystkich fanaberii klientów. Ktoś mógłby pokusić się o stwierdzenie, że wyrażanie swoich negatywnych uczuć, wykłócanie się z klientem zakrawa na nieprofesjonalne podejście do pracy i obowiązków. Niemniej, jeśli ktoś robi w sklepie awanturę sprzedawcy o to, że cena jest zbyt wysoka czy o to, że w sklepie nie ma klimatyzacji sprzedawca ma prawo bronić się, bo przecież co jak co, ale tego rodzaju sprawy nie leżą w jego gestii, a raczej w gestii właściciela interesu. Jeśli narzekamy na to, że sprzedawca akurat dzisiaj nie był zbyt miły i tak być nie powinno to może i mamy rację, ale warto pomyśleć o tym, że skoro przecież także jest tylko człowiekiem, może i ma prawo mieć gorszy dzień. Mówi się co prawda o tym, że prywatne sprawy i problemy należy zostawiać w domu, a w pracy wykazywać się pełnym profesjonalizmem, ale możliwe, że to właśnie my jako klienci czasem powinniśmy wykazać się odrobiną wyrozumiałości?

Co dzieci kupują w szkolnych sklepikach?

Obecnie w niemal każdej szkole znajduje się takie miejsce jak tak zwany szkolny sklepik. Jest to miejsce bardzo ważne, ponieważ tutaj dziecko zawsze może dokupić sobie przykładowo bułkę czy drożdżówkę jeśli zgłodnieje lub też coś do picia. Ponadto z takich sklepików korzystają nie tylko uczniowie, ale również wszyscy pracownicy szkoły od dyrektora po panie zajmujące się sprzątaniem. Niestety zmorą tego rodzaju sklepików jest to, że znaleźć tam można chyba przede wszystkim słodycze, chipsy, słodkie napoje, żelki i tym podobne produkty, które raczej zdrowiu naszych dzieci nie służą. Małe dziecko, które dostanie na przykład 5 złotych od mamy czy taty przed wyjściem do szkoły zapewne prędzej pokusi się o coś słodkiego aniżeli o bułkę czy wodę do picia, aby mogło zaspokoić pragnienie po lekcji wychowania fizycznego. Jak zatem postąpić w przypadku naszego dziecka? Prawda jest taka, że nie jesteśmy w stanie nad dzieckiem zapanować całkowicie, bo kiedy nie będzie pod naszą opieką, będzie samo decydowało o tym, na co wydać otrzymane pieniądze. My jednak musimy starać się tłumaczyć pociesze, iż zakupy w takim sklepiku musi robić rozsądnie i przede wszystkim nie wydawać od razu wszystkich pieniędzy, bo mogą się przydać po kolejnej lekcji. Jeżeli nasze dziecko będzie niepokorne zawsze możemy nakazać mu przynoszenie do domu paragonów ze sklepiku, dzięki którym szybko ustalimy co zostało zakupione, a w ostateczności możemy zagrozić, że po prostu więcej nie otrzyma pieniędzy do ręki, za to będzie musiało nosić do szkoły cięższą torbę z dodatkową butelką wody czy soku i większą ilością kanapek, w razie gdyby zgłodniało. Tak na dobrą sprawę nie jesteśmy w stanie nic innego zrobić, bo przecież z powodu naszego dziecka nikt nie zamknie szkolnego sklepiku, a nauczyciele też nie będą na przerwach podróżować za naszą pociechą w celu ustalenia tego, co kupuje.

error: Content is protected !!